Ile kosztuje, niemal trzytygodniowa, podróż po Uzbekistanie?

Najważniejsze pytnie: ile to kosztuje?

Uzbeckie sumy

Najpierw samochód.

Ponieważ zawsze podróżujemy wynajętym autem, w Uzbekistanie nie mogło być inaczej.

Skorzystaliśmy z lokalnej wypożyczalni, rezerwując samochód jeszcze z Polski na stronie https://samarkandrentacar.com/

Za 16 dni zapłaciliśmy 384 dolary za Chavroleta Lacetti. Auto miało założoną instalację gazową, więc podróżowaliśmy taniej.

Samochód często służył też jako stół

Zostawiliśmy 200 dolarów kaucji w gotówce, ale zwrotu dostaliśmy tylko 158 dolarów. 27 dolarów to mandat za przekroczenie prędkości. 5 dolarów to opłata za wysyłkę pieniędzy przez Western Union, bo taką formę zwrotu wymyśliła wypożyczalnia, a 15 dolarów gdzieś sobie wyparowało i póki co jesteśmy na etapie dyskutowania z wypożyczalnią, gdzie się te dolary podziały...

Litr benzyny 92, której wymaga wypożyczalnia (bo w Uzbekistanie jest nawet 80), to koszt 10500-11000 sum uzbeckich czyli niespełna dolara. Gaz jest cenie 6400 sum czyli około pół dolara.

Łacznie na paliwo wydaliśmy 123 dolary, czyli 635 złotych, a przejechaliśmy 2651 km.

Dodatkowo zapłaciliśmy za dwukrotne mycie samochodu i to był koszt 39000 sum uzbeckich, czyli 12 zł.

Całość kosztów za samochód zamknęła się sumą 2321 zł.

Noclegi.

W Uzbekistanie spędziliśmy 17 nocy. Spaliśmy w trzech guest housach, ośmiu hotelach, z czego trzy to takie trochę większe domy gościnne.

Jeden guest house był jak małe uzbeckie all inclusive . Jeden hotel był wyjątkowo dobry, a jeden wyjątkowo doskonały.

Poczęstunek w guest house w Shahrisabz

Zdarzył się nocleg bardzo zły i dwa takie, poniżej przeciętnej.

W każdej lokalizacji mieliśmy opłacone śniadania.

Za noc zapłaciliśmy od 107 zł do 384 zł.

W sumie na noclegi wydaliśmy 2810 zł.

Korytarz jednego z najstarszych hoteli w Samarkandzie

Można dużo taniej, można dużo więcej. My za drugim razem pewnie wydalibyśmy trochę więcej, bo niektóre hotele na pewno byśmy wymienili na opcje trochę droższe. Ale każdy musi zdecydować za siebie. Jakie warunki go zadowalają, jakich potrzebuje by wypocząć i jakie pozwolą na to, by uznać podróż za udaną.

Pokój hotelowy w Karshy

Kolejne podsumowanie to ile pieniędzy "przejedliśmy" podczas tych siedemnastu dni.

Jedliśmy raczej w lepszych restauracjach.

Zdarzyły nam się chyba trzy miejsca typu "fast food", w jednym było tak źle, że jedzenie zostało na talerzu ( w Boysun), bo było nie do zjedzenia; w dwóch było naprawdę bardzo dobrze.

W jednej restauracji szaszłyki z kurczaka dwukrotnie wróciły na kuchnię ( w Chiwie), bo były surowe w środku, dlatego zjedliśmy tylko frytki i sałatkę.

W podsumowaniu ujęłam również zakupy w sklepach, czy na straganach ( sok, chleb, ciastka, woda...).

Najtaniej za obiad dla dwóch osób płaciliśmy około 21 zł a najdrożej 82 zł.

Za wyjście na deser typu kawa, lub lody, płaciliśmy od 7,5 zł ( w rstauracji czterogwiazdkowego hotelu w Karshy) do 65 zł ( w Samarkandzie), ale w tym już był dzbanek bezalkoholowego mohito .

Do obiadów najczęściej zamawialiśmy dzbanek zielonej herbaty, czasem jakąś colę czy piwo .

W sumie na jedzenie wydaliśmy 1200 zł.

Oczywiście trzeba tu zaznaczyć, że śniadania zawsze jedliśmy w hotelach.

Osoby, które lubią baraninę, wyżywią się za grosze “przy drodze”.

Ile wydaliśmy na bilety wstępów i pamiątki?

W sumie 427 zł.

A co się na to złożyło?

Pamiątki typu magnesy, ceramika, słodycze, herbata.

Za magnes płaciliśmy 1-2 dolary. Za ceramikę od 3 dolarów do 10.

Pocztówka ze znaczkiem to koszt około 2 dolarów. Kupiliśmy też malowane ręcznie tykwy, w zależności od wielkości, trzeba za jedną zapłacić od 2 do 5 dolarów.

Jeżeli chodzi o bilety wstępów...

Nie wszędzie czuliśmy potrzebę wchodzenia do środka. Wydaliśmy w sumie 100 zł.

Bilet wstępu do Muzeum Savickiego w Nukusie był podczas naszej podróży tańszy, ponieważ jedno piętro jest w remoncie i bilet kosztuje 45 000 sum od osoby, czyli lekko ponad 3 dolary.

Zabytki Samarkandy, Buhary czy Shahrizabz to 30 000-40 000 sum, czyli niespełna 3 dolary.

Chiwę zwiedzaliśmy bezpłatnie wchodząc za mury miasta boczną bramą, przy której nie sprzedawano biletów za wstęp na stare miasto, a tylko, jeżeli chciało się zwiedzać konkretne obiekty. Do meczetu piątkowego weszliśmy wieczorem, kiedy już nie pobierano opłat.

Jeżeli chodzi o loty, to podróżowaliśmy z Warszawy do Samarkandy z przesiadką w Stambule, liniami Turkish Airlines. Tą samą trasą wracaliśmy.

Można powiedzieć, że wybraliśmy drogie linie, ale czy na pewno?

Jeżeli czas oczekiwania na przesiadkę w Stambule jest pomiędzy 6 a 24 godziny, to można skorzystać z bezpłatnej wycieczki po mieście, które stoi jedną nogą w Europie, a drugą w Azji.

Jest kilka opcji do wyboru, zależy kiedy lądujemy i jaki czas dzieli nas od kolejnego lotu.

Wycieczkę możemy zamówić już w domu przez internet, lub na miejscu przy stanowisku TourIstanbul.

Ci, którzy nas znają, wiedzą, że nie lubimy wycieczek fakultatywnych, ale wiedzą też, że nie lubimy dużych miast. Ale chyba jak wszyscy, nie lubimy siedzieć bez sensu na lotnisku. Dlatego by nie lecieć na kilka dni do tego ogromnego miasta, ale zobaczyć jego najważniejsze zabytki, postanowiliśmy spędzić w nim chwilę, wykorzystując czas, który normalnie spędzilibyśmy na lotnisku.

Dla oszczędnych jest to też bardzo ciekawa opcja, ponieważ wszystkie wejściówki są w cenie wycieczki, czyli za darmo. A wspomnieć tu wystarczy, że wejście do Topkapi Palace to około 150 zł od osoby, a do Błękitnego Meczetu 60 zł.

W cenie są też posiłki, więc nie musimy kupować nic na lotnisku, a jakie ceny są na lotniskach, wiemy wszyscy.

Warto więc zastanowić się nad opcją zwiedzenia z Turkish Airlines.

Czy wybraliśmy drogie linie lotnicze? Biorąc pod uwagę komfort, bagaż w cenie, wycieczkę.... To chyba 2700 zł w dwie strony od osoby, nie jest zbyt wygórowaną ceną .

My z wycieczki po Stambule nie byliśmy zadowoleni, ale może trafiliśmy na kiepskiego przewodnika, a może po latach samodzielnego zwiedzania nie potrafimy już biegać od punktu do punktu w zorganizowanej grupie. Bo wśród nas byli tacy, co wyglądali na bardzo zadowolonych. Dlatego sprawdźcie sami.

Posumowując …. Za te niemal 19 dni, kiedy nie było nas w domu, zapłaciliśmy 12700 zł.

Next
Next

Polskie cmentarze w Uzbekistanie